Jesteś nowy?
Zarejestruj się
  
Strona główna - Pomoc
Sob, 31 Lip 2010, 23:11 CET, NY 17:11, Londyn 22:11, Tokio 6:11, WIG20 -0.35%
Test kwotowań intraday NYSE, Nasdaq i AMEX, teraz wraz z ofertami bid/ask oraz symulacją Pre Market i After Hours, np: Apple Inc, Microsoft Corp, Google Inc Weekend - Główne rynki światowe są zamknięte 
 Symbol np: WIG      znajdź symbol
Login i hasło     zapisz  
Subiektywna
 Inne Komentarze
Przegląd poranny
Komentarz Poranny
2010-07-30 7:08
Po sesji w USA
Komentarz Wieczorny
2010-07-30 22:04
Rynek amerykański
Piotr Kuczyński - Xelion
16 Lipca 2010 22:07



Komentarze bez kilkudniowego opóźnienia...


    W USA dzięki reakcjom na publikowane raporty kwartalne indeksy rosły drugi tydzień z rzędu, ale piątkowa sesja cały ten wzrost wymazała. Zachwycające te raporty nie były. Szczególnie dotyczy to słabych wyników banków. Prognozy zysków banków były jednak ostatnio drastycznie obniżane i dlatego często pojawiła fraza „lepszy od prognoz” (tym razem nie pomogła). Nic dziwnego, że były obniżane skoro większość zysku miały z inwestycji, a w drugim kwartale trwała korekta. Dlatego też wyniki były wyraźnie gorsze od tych z drugiego kwartału zeszłego roku. Martwiło przede wszystkim to, że dane makro były bardzo słabe.

    Poniedziałek w USA był z założenia dniem wyczekiwania, a we wtorek reakcja była zdecydowanie nadmiernie optymistyczna, Rzeczywiście, raporty spółek po poniedziałkowej sesji były niezłe. Alcoa (aluminium), CSX (linie kolejowe) i Novellus (sprzęt dla producentów półprzewodników) opublikowały raporty lepsze od oczekiwań. Zazwyczaj niewiele lepsze tak jak w przypadku Alcoa (13 centów zamiast 12 centów na akcję). Ekscytowano się wynikami CSX, bo też podniósł prognozy, a przecież przewozy towarowe też są barometrem gospodarki. Wszystko to bardzo dobrze, ale cena akcji Alcoa rosła bardzo opornie, a CSX spadała i to bardzo szybko. Poza tym to był początek sezonu raportów. Gracze jednak na to nie patrzyli i na wyścigi kupowali akcje, dzięki czemu indeksy rosły po ponad 1,5 procent.

    W środę rynek odpoczął od wzrostów, ale w sytuacji, kiedy publikowane wtedy dane makro były bardzo słabe to była wygrana byków. W środę też opublikowany został protokół z ostatniego posiedzenia FOMC. Okazało się, że było tam jednak (oczekiwałem, że będzie nudny) trochę nowych elementów. Fed obniżył prognozę wzrostu PKB w tym roku z 3,2 – 3,7 na 3,0 – 3,5 proc. Dyskutowano podczas posiedzenia to, czy nie trzeba dostarczyć gospodarce nowych bodźców. To duża zmiana, bo na początku roku zastanawiano się jak i kiedy je wycofywać. Nie podjęto żadnych decyzji, ale oczywiste jest, że jeśli będzie trzeba to Fed znowu będzie pomagał. Gracze mogli tą publikację wykorzystać na dwa różne sposoby. Obniżenie prognoz pomagało niedźwiedziom, ale zapowiedź pomocy (w razie potrzeby) pomagała bykom.

    W czwartek niedźwiedzie miały bardzo mocne karty (fatalne dane makro). Byki się jednak nie poddały. Indeksy spadały nieznacznie, a w końcu sesji zazieleniły się i zakończyły dzień neutralnie. Pretekstem do wzrostu była informacja BP, która podobna zahamowała wpływy ropy do Zatoki Meksykańskiej. Poza tym SEC zapowiedział, że po sesji wyda „znaczące oświadczenie”. Okazało się, że Goldman Sachs dogadał się z SEC i zakończył sprawę wprowadzania w błąd klientów płacąc 550 mld USD. Za tę sesję byki drogo zapłaciły w piątek. Kolejne słabe dane makro i niewystarczająco dobre wyniki spółek doprowadziły do przeceny.

    Na rynku walutowym nastroje zmieniły się we wtorek, wtedy, kiedy Grecja sprzedała bony 26 tygodniowe. Niewielka to sztuka sprzedać tak krótki dług, ale faktem jest, że został sprzedany poniżej oprocentowania oferowanego w pakiecie pomocowym UE. Potem, w czwartek, Hiszpania znowu udanie sprzedała swój dług. Pomagały też ciągle niezłe nastroje na giełdach. Wzrost kursu EUR/USD z przebiciem górnego ograniczenia ośmiomiesięcznego kanału trendu spadkowego potwierdza, że idzie on do celu, czyli do 1,31 USD. Na osłabienie dolara rynek surowców reagował słabo. Szkodziły mu bardzo słabe dane makro. Miedź staniała, a ropa utrzymał cenę. Generalnie nadal widzimy część złożonej korekty wzrostowej, ale może się ona niedługo zakończyć.

     Złoto w poniedziałek gwałtownie staniało, a we wtorek równie gwałtownie drożało. Potem się zaczęło stabilizować tuż nad linią trendu wzrostowego, ale w piątek ją przełamało dając drugi sygnał sprzedaży. Muszę tutaj wspomnieć jeszcze o jednej dziwnej sprawie. Niedawno Bank for International Settlements (BIS) poinformował, że kilka banków dokonało transakcji swapowych w wyniku których zdeponowały w BIS 346 ton złota, czyli blisko 20 procent rocznego światowego wydobycia. To wzbudziło niepokój graczy. Skoro ktoś wymienia się (bo nie sprzedaje) złotem na waluty to może złoto jest już za drogie? Gwałtownie spadła rentowność obligacji – wynik słabych danych makro.

    Publikowane w minionym tygodniu dane makro były bardzo słabe. Jak się je widzi to pozostaje postawić pytanie: nachodzi tylko spowolnienie, czy druga recesja? Indeks rynku kredytów hipotecznych spadł w ostatnim tygodniu o 2,9 proc. Popyt na nowe kredyty hipoteczne spadł znowu (3,1 proc.) do kolejnego 13. letniego minimum. Spadł również popyt na refinansowanie (też o 2,9 proc.). Średnie oprocentowanie 30. letniego kredytu hipotecznego wzrosło nieznacznie (z 4,68 na 4,69 proc.).

    Raport o czerwcowej sprzedaży detalicznej też był bardzo słaby. Sprzedaż w stosunku do maja spadła o 0,5 proc. (oczekiwano spadku o 0,2 proc.), a sprzedaż bez samochodów spadła o 0,1 proc. (oczekiwano, że się nie zmieni). Jak widać dane nie odbiegały znacznie od oczekiwań, ale to nie zmienia postaci rzeczy, że były bardzo słabe. Pamiętać przecież trzeba, że w maju sprzedaż też spadła i to o więcej niż jeden procent. Wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan dla lipca nie pozostawił żadnego marginesu dla interpretacji – nastroje konsumentów gwałtownie się pogorszyły. Indeks gwałtownie zanurkował (z 76 na 66,50 pkt. Oczekiwano mini-spadku. Indeks wrócił do poziomu sprzed 11 miesięcy.

     Dynamika produkcji przemysłowej wzrosła w czerwcu o 0,1 proc. m/m (oczekiwano spadku), wykorzystanie potencjału przemysłowego nie zmieniło się (74,1 proc.). Dane były jednak słabe, bo produkcja w przetwórstwie spadła o 0,4 proc. (najmocniej od roku). Wzrosła w przemyśle wydobywczym i w przedsiębiorstwach użyteczności publicznej (elektrownie więcej produkowały, bo było gorąco i częściej używano klimatyzacji). Dane pokazujące jak w lipcu rozwija się gospodarka w regionach też były bardzo słabe. Indeks NY Empire State gwałtownie spadł (z 19,6 do 5,08 pkt.). Oczekiwano jedynie niewielkiego pogorszenia. Indeks Fed z Filadelfii spadł z 8 na 5,1 pkt. – oczekiwano wzrostu do 10 pkt.

    Zazwyczaj nikt nie przejmie się raportem o cenach produkcji (inflacja PPI), bo po pierwsze inflacja nie jest w centrum uwagi, a po drugie PPI nie jest mocno przez Fed obserwowana, ale tym razem trzeci, kolejny spadek (0,5 proc. m/m) mógł niepokoić, bo sygnalizował, że ożywienie jest słabe i pachniał deflacją. Okazało się też, że inflacja CPI również nieoczekiwanie spadła (o 0,1 proc. m/m) - też trzeci kolejny raz. Inflacja bazowa wzrosła jednak o 0,2 proc. (oczekiwano 0,1 proc.

    Bilans handlu zagranicznego był w maju gorszy od oczekiwań. Deficyt wzrósł z 40,3 mld USD do 42,3 mld USD. Oczekiwano spadku, ale pocieszające było to, że wzrósł zarówno eksport jak i import, co dobrze rokuje gospodarce. Jedynie sytuacja na rynku pracy w USA znacznie się poprawiła. Ilość noworejestrowanych bezrobotnych spadła z 458 do 429 tys. (oczekiwano spadku do 450 tys.). To najmniej od dwóch lat. Również średnia 4. sesyjna spadła bardzo wyraźnie (o 11.750 do 455.250). Trzeba jednak pamiętać o tym, że trwa lato, czyli okres prac sezonowych.

    W nachodzącym tygodniu w centrum uwagi będą znowu raporty kwartalne spółek. Można nawet powiedzieć, że dopiero w tym tygodniu tak naprawdę rynek będzie się w nie wpatrywał, bo zobaczymy wyniki takich spółek jak na przykład (w kolejności publikacji): IBM, Bank Of New York, Goldman Sachs, Apple, Yahoo, Coca Cola, Wells Fargo, 3 M, Caterpillar, Amazon, Microsoft, Ericsson, Honeywell i wiele innych.

    Na drugi plan zejdą dane makro. Oprócz tych stałych (wnioski o zasiłki dla bezrobotnych, zapasy paliw) będą to przede wszystkim raporty z rynku nieruchomości (rozpoczęte budowy domów, sprzedaż domów na rynku wtórnym i indeks NAHB). Bez względu na ich jakość nie będą miały decydującego wpływu na zachowanie rynków.

    W tym tygodniu (23.07) powinny też zostać opublikowane „stress tests”, czyli testy wytrzymałości banków europejskich. To może bykom tylko pomóc. Poza tym Ben Bernanke, szef Fed przedstawi cykliczny (półroczny) raport na temat polityki Fed przed komisją Izby Reprezentantów i w Senacie. Zarówno treść raportu jak i sesja pytań i odpowiedzi może dostarczyć impulsów dla rynków. Zakładam, że Bernanke nie będzie chciał zaszkodzić bykom, ale nie wiemy, czy mu się to uda.

    Gdyby nie to, że dane makro naprawdę są bardzo złe to powiedziałbym, że w piątkowa przecena była normalną korektą. Jednak, jeśli takie dane będą się powtarzały to nic nie uratuje rynku przed przeceną. Automatyczne inwestowanie nie pomoże. Na szczęście dla byków w nadchodzącym tygodniu raportów makro będzie niewiele. Szef Fed i wyniki stres testów powinny pomagać bykom. „Lepsze” od prognoz wyniki spółek też powinny pomagać. Trudno w tej sytuacji być pesymistą, ale pamiętać trzeba, że ewentualne wzrosty nie będą miały podłoża fundamentalnego. Rośnie zagrożenie poważnym spowolnieniem i deflacji.

    Wykresy:

     S&P 500 jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota potwierdzała zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Odbicie od górnego ograniczenia kanału każe jednak zachować ostrożność – korekta mogła się już skończyć. Wsparcie na 1.060 pkt. Opór na 1.100 pkt.

     DJIA jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota potwierdzała zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Powrót do kanału każe jednak zachować ostrożność – korekta mogła się już skończyć. Opór na 10.406 pkt. Wsparcie w okolicach 10.018 pkt.

    TRIN dał sygnał kupna.

     NASDAQ jest od połowy kwietnia w kanale trendu spadkowego. Formacja RGR została anulowana, co jest sygnałem kupna. Prawdopodobnie zakończyła się fala C. Możliwe (i być może nawet bardziej prawdopodobne) jest też to, że zakończyliśmy piątą podfalę spadkową i rozpoczęliśmy wzrostowa korektę ABC. Formacja młota potwierdzała zmianę trendu i rozpoczęcie tej korekty. Odbicie od górnego ograniczenia kanału każe jednak zachować ostrożność – korekta mogła się już skończyć. Wsparcie na 2.159 pkt. Opór na 2.262 pkt.

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Stooq oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.



Wcześniejsze komentarze

16 Lipca 2010
  22:06  Rynek polski
9 Lipca 2010
  22:09  Rynek amerykański
  22:04  Rynek polski
2 Lipca 2010
  22:11  Rynek amerykański
  22:07  Rynek polski

  RSS     więcej komentarzy...



Dla Webmasterów - RSS - Reklama - O nas

© 2000-2010 Stooq